Blog > Komentarze do wpisu

etnograficze odkrycia na Wyspach Pałecznych

Na trawersie ukazały się Wyspy Pałeczne. Kapitan CHanutti poleciła położyć ster na 275 stopni i przyjąć odpowiedni kurs na wejście do portu. Port- to może za duże słowo, bardziej należałoby port określić mianem przystani. O tym, aby fregata weszła do owej przystani nie było co marzyć i - niestety - ładunek, jaki miał zostać odebrany należało przewozić frachtem pomocniczym - łódkami.

Po rzuceniu kotwicy Pani Kapitan zleciła odpowiednie czynności odpowiedzialnym oficerom, zaś bosman miał zająć się logistyką załadunku i pilnować należytego jego rozmieszczenia. Ładunek, jaki zlecony był do przewozu, składał się z korzeni i przypraw, w największej ilości - z cynamonu, kubeby, gałki muszkatołowej. Na liście dostawczej znajdowała się także nazwa "ostryż bułkowaty", o którym Pani Kapitan mgliste miała raczej pojęcie. W przechowywanym w kuferku zielarzu odnalazła ilustrację, całkiem na czasie i niedawno sporządzoną, którą prezentujemy poniżej. Okazało się, że roślina ta posiada niezwykłe dość zastosowania, ale o tym jakie dokładnie - miała się Pani Kapitan przekonać na własne oczy nieco później.

                                          zdjęciem smakowicie poczęstowano się stąd

Najbardziej poszukiwane były podziemne zgrubiałe, bułkowate (stąd nazwa rośliny), albo pałkowate (stąd nazwa wyspy) pędy. Okazało się, że roślina ta posiada niezwykłe dość zastosowania, ale o tym jakie dokładnie - miała się Pani Kapitan przekonać na własne oczy nieco później. Pani Kapitan osobiście postanowiła zlustrować na wyspie przygotowany ładunek i udała się na ląd. Tam, podjęta z należnymi honorami przez kapitana portu, zwiedziła magazyny oraz miejsca, z którego ładowane miały być przyprawy. Uwagę Pani Kapitan zwróciły suszące się na sznurze pałkowate fragmenty roślin. Okazało się, że to są właśnie interesujące Panią Kapitan ostryże.

- Zwane są różnie - opowiadał kapitan portu. - Pewne jest to, że działają zdrowotnie, bo z tego po zmieleniu ów proszek zwany jest kurkumą. A mieli się dlatego, że w stanie takim, jak pani widzi, dziwnie działa na ludzi... - to mówiąc kapitan uśmiechnął się tajemniczo i zmienił temat. 

                      suszone ...

                                                                          (zdjęcie pochodzi stąd)

Kapitan Chanutti nie dała po sobie poznać nienasyconej ciekawości, w jaki sposób takie otóż rośliny mogą niezwykle działać na ludzi. Postanowiła zwrócić się o informację do lokalnego medyka, którym był stary angielski dżentlemen - lekarz. Który naprawdę nie był ani Anglikiem, ani dżentelmenem, a już na pewno nie lekarzem, co okazało się w trakcie wizyty Pani Kapitan. Niemniej dowiedziała się, w jaki sposób owe rośliny działać mogą na ludzi, a już szczególnie na kobiety, w sytuacji, gdyby któraś nieopatrznie zjadła, a nawet dotknęła owych pałkowatych pędów. Najoględniej chodzi o to, że nawet najbardziej cnotliwa dama zatracała się na czas jakiś i chętnie demonstrowała swe umiejętności i wytrzymałość, najchętniej publicznie. Czego - jeśli Pani Kapitan ma ochotę - może być świadkiem, albowiem dziś właśnie wieczorem odbędą się tańce w rytualnych strojach. Występować będą dwie młode chętne dziewice, które przed zamążpójściem powinny zostać zachęcone do degustacji kobiecych specjalności. - W tym celu (szarlatan-medyk homeopatyczny kontynuował uśmiechając się tajemniczo) zgniecione rośliny nakłada się na specjalne miseczki, te zaś przykłada się do piersi. W ten sposób działają najszybciej, najdłużej i działanie jest najbardziej intensywne. Zawsze - kontynuował- gromadzi się tłum chętnych mężczyzn, a tako i kobiet. Mężczyźni zawsze korzystają przy takiej okazji, kobiety zaś podpatrują i przenoszą na własny domowy grunt podpatrzone doświadczenia. Ściemniało się. Kapitan CHanutti, choć nieustraszona, wolała jednak przezornie wrócić na fregatę i nie zbliżać się do owych tajemniczych i dziwnie działających roślin.

a dance in  Otaheite

                                                                     (rycina pochodzi stąd)

środa, 03 czerwca 2009, pataszoniasty

Polecane wpisy

  • Burzowy upał

    Na fregacie było bardzo gorąco. Słońce świeciło dokładnie z samej góry, cień zredukowany był do punktu, na którym znajdował się przedmiot cienionośny. W takim u

  • Niepokojące wstrząsy

    Na oceanie była cisza. Żadnej fali. Żadnego powiewu. Nic. Cisza źle wpływa na marynarzy, zaczyna dręczyć wszystkich jakiś niepokój, niewiadomo skąd się biorący.

  • Limeryki o syrenach - konkurs

    Zwyczajem stało się od pewnego czasu limerykowanie. Konkurs limeryków odbywał się nieregularnie i zawsze wtedy, kiedy fregata przecinała 178 południk. Tak właśn